Czy inwestować w fundusze?
 Oceń wpis
   
Wyniki za ostatni rok wręcz rekordowe.

Można się tylko cieszyć, że wyniki za zeszły rok funduszy inwestycyjnych były rekordowe. Nic dziwnego, wzrastała popularność funduszy, głównie Arki. Wiadomo, reklama robi swoje. To napędzało innych. Sam pamiętam, jak parę lat temu pojawiły się pierwsze fundusze. Ja sam osobiście nie wiedziałem co to, a do czego one służą to już tym bardziej. Teraz z latami człowiek widzi jaki był głupi. Przez te parę lat nieźle by się uzbierało. Może przez to, że giełda nie była tak ogólnie dostępna, człowiek nie wiedział o co w tym chodzi (o funduszach nie wspomnę). A to trzeba było iść do domu maklerskiego, założyć rachunek i wydawać zlecenia maklerowi. Notowania tylko w porannej Rzeczpospolitej itp. Nie było nad tym zupełnie żadnej kontroli. Teraz dzięki internetowi, wszystko zaczęło hulać. I chyba to był najlepszy bodziec do działania.
Nagle okazało się, że Polacy mają bardzo dużo pieniędzy. Wszystko ładowali w fundusze i to w te najbardziej agresywne. Lokata na 3% odeszła w przeszłość. Nawet przy jakiś tam spadkach można było bez problemu wyciągnąć 20%. No i nadszedł dzień teraźniejszy, rok 2007. Wszyscy teraz próbują zdiagnozować czy inwestować w fundusze, czy może poczekać. Przecież wszędzie mówią, że za chwile walnie w dół. Mrzonki... Rynek co prawda jest już lekko nasycony i spółki lekko przewartościowane, ale moim zdaniem to nie może źle świadczyć o słabości giełdy. Zachodni inwestorzy się wycofują. Dlaczego? Bo zaczyna się robić za drogo, mamy za szybki rozwój gospodarczy. A to przecież tylko może dobrze świadczyć o naszej sytuacji. Będziemy sami kontrolować nasz rynek giełdowy i żaden spadek na Dow Jones nie pociągnie za sobą naszej giełdy.
Wracając do meritum tematu. Inwestowanie w fundusze będzie jeszcze super opłacalne przez dwa, trzy lata. Później będą zaczynać się schody. Ale to tylko przeczucia. Jakiego rodzaju schody? Sam nie wiem (a o tym piszę), myślę że za te parę lat rynek strasznie się nasyci naszą kasą. W tej chwili fundusze obracają większymi pieniędzmi niż nasze fundusze emerytalne, które mają nas zabezpieczyć na przyszłość. Jak na tą chwile daje zielone światło na kupowanie, i to w te najbardziej agresywne (ale oczywiście z rozwagą). Posuwamy się i tak w trędzie bocznym (lekko wzrostowym). Po ostatniej majowej korekcie nie sądzę aby czekała nas następna. Jeśli już to mała, którą jesteśmy wstanie szybko odrobić. A przecież na fundusze i tak trzeba patrzeć długofalowo. Odpowiadając na pytanie: "Tak, inwestujcie w FI!".

Komentarze (2)
Zmagania z niedorobioną hossą
 Oceń wpis
   
Hossa, hossa, hossa. Ile mogę na nią czekać?
Rozumiem trudna sytuacja na rynku. Nikt nic nie wie. Taka jest niby klarowna sytuacja. Wiadomo, że sytuacją polityczną już nikt na giełdzie się nie przejmuje. Początki były trudne. A to ZYTA miała odejść, później ją oskarżyli. Zawirowaniom w okół Marcinkiewicza nie było końca (w końcu znalazł pracę ;)). Analitycy w tej chwili w każdym momencie załamują ręce. Kto trafi w którą stronę pójdzie indeks jest górą, przynajmniej przez jeden dzień. Trzeba by raczej powiedzieć, że dla bezpieczeństwa najlepiej mówić, że spodziewamy się większej korekty (takiego zdania jest większość analityków). Kochani, większa korekta już była, na przełomie maja i czerwca zeszłego roku. Biorąc ją pod uwagę, wynikałoby , że co pół roku musi nastąpić "większa" korekta i będziemy z naszymi indeksami stali przez cały rok w miejscu. Osobiście jestem bardzo sceptycznie nastawiony do jakichkolwiek większych korekt. Co prawda od miesiąca stoimy w miejscu, ale patrząc długofalowo, mam nadzieje, ze posuniemy się do przodu. MIDWIG ładnie ciągnie. Wiadomo dlaczego, wielkie miliardy wpakowane z funduszy inwestycyjnych (moje także, ale może nie miliony). WIG z WIGIEM20 idą w górę, a po chwili się korygują. A to sektor bankowy je pociągnie, a to deweloperka. I tak w nieskończoność. Na nieszczęście nie ma jednoznacznych sygnałów, w którą stronę ma to wszystko iść. Każdy boi się najgorszego. Wśród moich znajomych, konwersji funduszy do bezpieczniejszych nie widzę końca. Wycofują się z akcji, boją się, za duże ryzyko. Sam siedzę w funduszach (akcyjnych) i w akcjach i jakoś jeszcze mnie te obawy bessy nie ruszyły (pomimo, że akcjach jestem zdrowo w plecy). Ja tej sytuacji daje miesiąc. Później wszyscy wrócą do gry. I do naszej ukochanej hossy. Trzeba być przecież dobrej myśli.

Niektórzy wcześniej zaczynają ;) Chwała im za to ;) Może wyrosną na nową siłę analityczną.



Komentarze (1)
Najnowsze wpisy
2007-02-17 22:37 Czy inwestować w fundusze?
2007-02-15 21:00 Zmagania z niedorobioną hossą
Najnowsze komentarze
2011-05-06 17:00
kredyt z komornikiem:
Zmagania z niedorobioną hossą
Nieźle, proponuję pisać więcej.
2011-03-10 09:10
kredyt bez bik:
Czy inwestować w fundusze?
Ja nie inwestowałbym w fundusze, już wolę spokojne lokaty to jak chodzi o banki. A prawdziwe[...]
2009-10-13 18:32
srebrnooka:
Czy inwestować w fundusze?
Prawie trafiłeś. Co prawda się pomyliłeś o prognozowane kilka lat. Ale to nic. A propo NIC. Jak[...]
O mnie
pigularz
Z wykształcenia informatyk. Ale od roku z zamiłowania "gracz giełdowy". Może kiedyś będę to wszystko rozumiał ;)
Kategorie
Ogólne
Archiwum
Rok 2007