2007-02-17 22:37
Wyniki za ostatni rok wręcz rekordowe.
Można się tylko cieszyć, że wyniki za zeszły rok funduszy inwestycyjnych były rekordowe. Nic dziwnego, wzrastała popularność funduszy, głównie Arki. Wiadomo, reklama robi swoje. To napędzało innych. Sam pamiętam, jak parę lat temu pojawiły się pierwsze fundusze. Ja sam osobiście nie wiedziałem co to, a do czego one służą to już tym bardziej. Teraz z latami człowiek widzi jaki był głupi. Przez te parę lat nieźle by się uzbierało. Może przez to, że giełda nie była tak ogólnie dostępna, człowiek nie wiedział o co w tym chodzi (o funduszach nie wspomnę). A to trzeba było iść do domu maklerskiego, założyć rachunek i wydawać zlecenia maklerowi. Notowania tylko w porannej Rzeczpospolitej itp. Nie było nad tym zupełnie żadnej kontroli. Teraz dzięki internetowi, wszystko zaczęło hulać. I chyba to był najlepszy bodziec do działania.
Nagle okazało się, że Polacy mają bardzo dużo pieniędzy. Wszystko ładowali w fundusze i to w te najbardziej agresywne. Lokata na 3% odeszła w przeszłość. Nawet przy jakiś tam spadkach można było bez problemu wyciągnąć 20%. No i nadszedł dzień teraźniejszy, rok 2007. Wszyscy teraz próbują zdiagnozować czy inwestować w fundusze, czy może poczekać. Przecież wszędzie mówią, że za chwile walnie w dół. Mrzonki... Rynek co prawda jest już lekko nasycony i spółki lekko przewartościowane, ale moim zdaniem to nie może źle świadczyć o słabości giełdy. Zachodni inwestorzy się wycofują. Dlaczego? Bo zaczyna się robić za drogo, mamy za szybki rozwój gospodarczy. A to przecież tylko może dobrze świadczyć o naszej sytuacji. Będziemy sami kontrolować nasz rynek giełdowy i żaden spadek na Dow Jones nie pociągnie za sobą naszej giełdy.
Wracając do meritum tematu. Inwestowanie w fundusze będzie jeszcze super opłacalne przez dwa, trzy lata. Później będą zaczynać się schody. Ale to tylko przeczucia. Jakiego rodzaju schody? Sam nie wiem (a o tym piszę), myślę że za te parę lat rynek strasznie się nasyci naszą kasą. W tej chwili fundusze obracają większymi pieniędzmi niż nasze fundusze emerytalne, które mają nas zabezpieczyć na przyszłość. Jak na tą chwile daje zielone światło na kupowanie, i to w te najbardziej agresywne (ale oczywiście z rozwagą). Posuwamy się i tak w trędzie bocznym (lekko wzrostowym). Po ostatniej majowej korekcie nie sądzę aby czekała nas następna. Jeśli już to mała, którą jesteśmy wstanie szybko odrobić. A przecież na fundusze i tak trzeba patrzeć długofalowo. Odpowiadając na pytanie: "Tak, inwestujcie w FI!".
Można się tylko cieszyć, że wyniki za zeszły rok funduszy inwestycyjnych były rekordowe. Nic dziwnego, wzrastała popularność funduszy, głównie Arki. Wiadomo, reklama robi swoje. To napędzało innych. Sam pamiętam, jak parę lat temu pojawiły się pierwsze fundusze. Ja sam osobiście nie wiedziałem co to, a do czego one służą to już tym bardziej. Teraz z latami człowiek widzi jaki był głupi. Przez te parę lat nieźle by się uzbierało. Może przez to, że giełda nie była tak ogólnie dostępna, człowiek nie wiedział o co w tym chodzi (o funduszach nie wspomnę). A to trzeba było iść do domu maklerskiego, założyć rachunek i wydawać zlecenia maklerowi. Notowania tylko w porannej Rzeczpospolitej itp. Nie było nad tym zupełnie żadnej kontroli. Teraz dzięki internetowi, wszystko zaczęło hulać. I chyba to był najlepszy bodziec do działania.
Nagle okazało się, że Polacy mają bardzo dużo pieniędzy. Wszystko ładowali w fundusze i to w te najbardziej agresywne. Lokata na 3% odeszła w przeszłość. Nawet przy jakiś tam spadkach można było bez problemu wyciągnąć 20%. No i nadszedł dzień teraźniejszy, rok 2007. Wszyscy teraz próbują zdiagnozować czy inwestować w fundusze, czy może poczekać. Przecież wszędzie mówią, że za chwile walnie w dół. Mrzonki... Rynek co prawda jest już lekko nasycony i spółki lekko przewartościowane, ale moim zdaniem to nie może źle świadczyć o słabości giełdy. Zachodni inwestorzy się wycofują. Dlaczego? Bo zaczyna się robić za drogo, mamy za szybki rozwój gospodarczy. A to przecież tylko może dobrze świadczyć o naszej sytuacji. Będziemy sami kontrolować nasz rynek giełdowy i żaden spadek na Dow Jones nie pociągnie za sobą naszej giełdy.
Wracając do meritum tematu. Inwestowanie w fundusze będzie jeszcze super opłacalne przez dwa, trzy lata. Później będą zaczynać się schody. Ale to tylko przeczucia. Jakiego rodzaju schody? Sam nie wiem (a o tym piszę), myślę że za te parę lat rynek strasznie się nasyci naszą kasą. W tej chwili fundusze obracają większymi pieniędzmi niż nasze fundusze emerytalne, które mają nas zabezpieczyć na przyszłość. Jak na tą chwile daje zielone światło na kupowanie, i to w te najbardziej agresywne (ale oczywiście z rozwagą). Posuwamy się i tak w trędzie bocznym (lekko wzrostowym). Po ostatniej majowej korekcie nie sądzę aby czekała nas następna. Jeśli już to mała, którą jesteśmy wstanie szybko odrobić. A przecież na fundusze i tak trzeba patrzeć długofalowo. Odpowiadając na pytanie: "Tak, inwestujcie w FI!".

Komentarze (2)
Kategoria
Ogólne



